09-11 stycznia 2009
VIII Zimowy Spływ Kajakowy z FX-em "Płytnica 2010"
W weekend 15-17 stycznia zorganizowaliśmy "VIII Zimowy Spływ Kajakowy z FX-em".
By spłynąć zimą i dobrze się przy tym bawić potrzebne są pianki nurkowe dla uczestników, śmiałkowie chętni do wspólnej zabawy, śnieg dookoła i trochę lodu na rzece . Tylko w takiej rzeczywistości można bowiem obserwować z kajaka niesamowite widoki zimowej aury. W poprzednich latach FX-owe spływy prowadzone były Brdą, Obrą, Chociną, Piławą, Dobrzycą i dwukrotnie Wełną
W tym roku planowaliśmy spłynąć bardzo wymagającą, zwałkową rzeką Płytnicą w okolicach Jastrowia. Już dwa tygodnie przed imprezą kontrolowaliśmy za pośrednictwem miejscowych leśniczych najważniejszą dla nas sprawę – czy rzeka płynie? Wieści były pomyślne – odpowiedzi twierdzące. W piątek 15 stycznia przed południem, na kilka godzin przed imprezą wyruszyłem razem z Maciejem Słupińskim na rekonesans. Naszym zadaniem było sprawdzenie rzeki na jej różnych odcinkach. Na miejscu okazało się, że w górnym odcinku planowanej trasy rzeka jest prawie całkowicie zamarznięta, a płynie dopiero poniżej leśniczówki Prądy miejscami tylko tworząc lodowe połacie. Również przed Leśniczówką Smolary rzeka rozlana w zbiornik przed tamą była całkowicie zamarznięta ale wybierając się na zimowy spływ liczyliśmy się z taką sytuacją. Na całej długości Płytnicy leży mnóstwo powalonych drzew – wiedząc o tym oraz widząc sytuację na rzece została podjęta decyzja że ze względów bezpieczeństwa pierwszy – nocny odcinek spływu odbędzie się na szerokiej Gwdzie.
Po przyjeździe uczestników do naszej tegorocznej bazy – gospodarstwa agroturystycznego Danuty i Grzegorza Nowaków w miejscowości Chwalimie przystąpiliśmy do jednego z najmniej przyjemnych momentów na spływie – ubierania się w stroje nurkowe. Po kilku chwilach wszyscy rozgrzani wciskaniem się w pianki wskoczyliśmy do busika i z przyczepą pełną kajaków pojechaliśmy do Łomczewka, gdzie dzięki uprzejmości właścicieli obejrzeliśmy elektrownię Żarki. Zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie z siatką reklamową znanej sieci sklepów pozostawiając odkrytym tylko napis "Nie dla idiotów"... Cóż zima, śnieg temperatura ok. minus 12 stopni, a my ok. 22:00 ruszamy na Gwdę... słowem - Nie dla idiotów.
Wystartowaliśmy w pięć kajaków zapewnionych przez naszego znajomego Jacka Śpiewaka ze "Spływaj.pl" : jedyna w męskim gronie kobieta – Ania Kotewicz płynęła z Jaworem, doświadczony w zimowych spływach Grociu płynął z doświadczonym podróżnikiem ale nowicjuszem na zimowej rzece Jachem Matuchem, stary kajakowy wyga - były marynarz Jacek Jakubiak płynął z zimowym "debiutantem" Maćkiem Słupińskim, Igła tradycyjnie tworzył załogę z Jackiem Goździkiem, a w piątym kajaku wyruszyli na rzekę Olek Owsianowski i Kuba "Zygacz" Zygarłowski. Dziesięciu kajakarzy w tym trzech instruktorów rekreacji ruchowej o specjalności kajakarstwo – współczynnik niezły.
Płynęliśmy ok.1,5 godz. momentami rozmawiając na różne tematy, momentami chłonąc ciszę, podziwiając w świetle czołowych latarek nocną, zimową rzekę oraz coraz większe stada łabędzi. Ten odcinek był idealny na rozgrzewkę przed kolejnym, jak później się okazało bardzo wymagającym dniem. Odcinek nocny zakończyliśmy w Lędyczku. Oczywiście nie obyło się bez wygłupów Jawor i Igła "zaparkowali" swój kajak na poboczu drogi, przy moście i siedząc w łódce w żółtych FX-owych kamizelkach próbowali "złapać stopa". Zasadniczo wszyscy kierowcy zwalniali nie dowierzając chyba własnym oczom, a my mieliśmy niezłą zabawę. Jeszcze na koniec pamiątkowa fotka przy tabliczce Gwda i po północy wróciliśmy do bazy. Tam rozwieszanie pianek i nocne Polaków rozmowy.
W sobotę, po przepysznym śniadaniu ruszyliśmy na rzekę Płytnicę. Wystartowaliśmy około jedenastej za leśniczówką Prądy. Widoki wprost bajeczne, już po kilkudziesięciu metrach pierwsze mocniejsze zalodzenie – to bobry zbudowały tamę i rzeka w tym miejscu rozlała się szeroko tworząc zamarznięty zbiornik. W ruch po raz pierwszy poszły nieodzowne na naszych zimowych spływach czekany. A później...? Później popłynęliśmy dalej, choć słowo popłynęliśmy jest lekkim nadużyciem. Oczywiście były kawałki rzeki, gdzie można było płynąć, ale było też mnóstwo powalonych drzew, które pokonywaliśmy raz górą, raz dołem w zależności od sytuacji. Największym jednak problemem okazał się niski a często bardzo niski poziom rzeki, kajaki osiadały na mieliźnie i jedynym efektywnym stylem poruszania się był styl na tzw. "Gondoliera" . Był to bardzo męczący odcinek, który na długo zapadnie nam w pamięci, jednak przepiękna przyroda, niesamowite formy lodowe, sople, stalaktyty, stalagmity i stalagnaty wynagradzały wszystkie trudy kajakowania. Przez ponad cztery godziny walki z rzeką pokonaliśmy dystans zaledwie trzech km.... Oj było ciężko...
W związku z tym, że Matuch musiał zdążyć na 16:40 na pociąg do Poznania, ostatnie 1,5 km do Leśniczówki Smolary pokonaliśmy piechotą ciągnąc nasze kajaki drogami przez las. Kończyliśmy ten etap zmęczeni ale zadowoleni. Po powrocie do bazy, po rozwieszeniu pianek i prysznicu zjedliśmy przepyszną obiadokolację – naprawdę polecamy tą miejscówkę – jedzenie wyśmienite, ceny przystępne, a ilość potraw – nie do przejedzenia .Po posiłku tradycyjne gry i rozmowy przy kominku oraz wspólne oglądanie zdjęć z kolejnego dnia spływu.
W niedzielę po śniadanku spakowaliśmy nasz sprzęt, podziękowaliśmy gospodarzom za miłą gościnę, zrobiliśmy sobie wspólną fotkę w ... basenie i ruszyliśmy autami na metę ostatniego etapu do miejscowości Krępsko. Stamtąd zabrał nas Jacek busikiem z kajakami do miejscowości Płytnica, skąd Gwdą mieliśmy pokonać ostatni odcinek spływu. Podmęczeni poprzednim dniem walki z płyciznami na rzece Płytnicy, z radością powitaliśmy głębszą i wartko płynącą Gwdę. Rozkoszowaliśmy się wspaniałymi widokami ośnieżonych brzegów, kaczek i stad łabędzi, które co rusz startowały nad naszymi głowami. Po chwili minęliśmy ujście Płytnicy do Gwdy oraz stary, zniszczony most kolejowy. Pierwsze załogi miały okazję zobaczyć bobra. Pan bóbr stał sobie spokojnie na lodowej tafli, popatrzył na nas przez chwilkę, być może pomyślał hasło przewodnie naszego spływu "nie dla idiotów..." i po chwili wskoczył do wody. W niedzielę bardzo szybko pokonywaliśmy kolejne kilometry rzeki. Po drodze jeszcze przerwa na ognisko i pieczenie kiełbasek. Nie mogło się też obyć bez naszych tradycyjnych zabaw czyli zjazdów w kajakach z ośnieżonego zbocza wprost do rzeki oraz kąpieli i pływania wpław :-) ten punkt programu był dla chętnych (Jawor i Zygacz). Po zabawach ruszyliśmy dalej Gwdą, która płynąc coraz wolniej zaczęła kilkaset metrów przed wioską zamarzać, aż w końcu musieliśmy wyciągnąć kajaki na lód i zaczęliśmy je ostrożnie ciągnąć w kierunku Krępska. Około 15:30 dotarliśmy do drugiego mostu w Krępsku i tam zakończyliśmy nasz VIII Zimowy Spływ Kajakowy z FX-em Płytnica/Gwda 2010.
Na zakończenie jeszcze bardzo dobry posiłek w przydrożnym barze w Krępsku, ostatnie oglądanie zdjęć i ruszyliśmy w drogę powrotną do Poznania.
Serdecznie dziękuję wszystkim uczestnikom spływu za wspólną zabawę, za wspólnie spędzony czas i mam nadzieję że do zobaczenia za rok na kolejnym IX Zimowym Spływie Kajakowym z FX-em
Jakub Zygarłowski
Przy okazji tej imprezy dziękujemy i polecamy usługi:
- Agroturystyka Danuta i Grzegorz Nowak Chwalimie 11 www.nowak.nocuj.com.pl
- Kajaki Jacek Śpiewak www.splywaj.pl


